poniedziałek, 14 października 2013

ROZDZIAŁ 12

-Paula, słońce obudź się, już jesteśmy na miejscu. - usłyszałam głos Harry'ego. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Pochylał się nade mną i gładził mnie po twarzy. W jego oczach było widać smutek, troskę i... strach.
-Czego się boisz? - zapytałam.
-No wiesz. Jakby nie było poznam za chwilę twoją rodzinę. A co jeśli nie przypadnę im do gustu? Co jeśli mnie nie polubią? I w ogóle jak mam się z nimi komunikować skoro po polsku znam tylko słowo 'ku*wa'?- roześmiałam się gdy wypowiedział ostatnie słowa.
-Hmmm. Jestem pewna, że przypadniesz im do gustu. Jesteś tak uroczym człowiekiem, że nie da się Ciebie nie lubić. Jestem pewna, że znajdziecie dużo wspólnych tematów. Rozmawiać będziecie po angielsku. Anka i Piotrek angielski znają biegle. A z tego co ostatnio mówiła mi Ania przez telefon dziewczynki są na etapie ' Kochamy One Direction'. Nawet piórniki mają z waszymi zdjęciami. Są po uszy zakochane w Zaynie chociaż Julka ma dopiero 11 a Oli 8 lat. No i najlepsze jest to, że nie mają bladego pojęcia, że moim chłopakiem jest jeden z ich idoli. - uśmiechnęłam się.
-Brakowało mi twojego uśmiechu. Nie mogę znieść widoku jak płaczesz. - pogładził wewnętrzną część mojej prawej dłoni kciukiem, wciąż patrząc mi w oczy. Poczułam uderzenie. Właśnie wylądowaliśmy. Pożegnaliśmy się z załogą i udaliśmy się do hali przylotów. Harry miał ubraną ciemną kurtkę, okulary przeciwsłoneczne i czapkę pod którą schował wszystkie swoje włosy. Mówiąc szczerze był nie do poznania.
-Boże Harry. Z tego wszystkiego zapomniałam zadzwonić do Piotrka, żeby po nas przyjechał. Co my teraz zrobimy? - oczywiście zaczęłam panikować. - przecież mój rodzinny dom jest 80 kilometrów stąd.
-Gdy spałaś napisałem sms-a do niego z pytaniem czy mógłby po nas przyjechać. Odpisał, że tak i pewnie już czeka pod lotniskiem. - wyszczerzył zęby a mi nogi zmiękły. Był taki uroczy. Udaliśmy się do wyjścia gdzie już na nas czekał mój kochany szwagier. Wysoki, niezbyt szczupły brunet. Moja siostra i szwagier mieszkali w Poznaniu ale mieli kupiony mały domek niedaleko domu mamy. Gdy Anka dowiedziała się, że mama nie żyje zapakowała dziewczyny do samochodu i pojechała tam a Piotr miał dojechać gdy skończy pracę.
-Matko jak dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłam. - podbiegłam do niego i przytuliłam się do jego wielkiego brzucha. - kiedy ty się ostatnio goliłeś człowieku? - poczochrałam go po zaroście.
-ekhm. Przepraszam ale wkurza mnie to, że nic nie rozumiem. - uśmiechnął się Harry.
-Jestem Peter i niezmiernie się cieszę, że mogę ciebie poznać. Moje córy oszaleją jak cie zobaczą. - grubcio podał rękę lokowatemu.
-Harry, miło mi – Hazz odwzajemnił uścisk i się uśmiechnął.
Poszliśmy do samochodu. Harry usiadł na miejscu pasażera i patrzył przez okno tak jakby chciał wszystko zapamiętać. Uwielbiałam Piotrka. Był cudownym, opiekuńczym i odpowiedzialnym mężczyzną. Zawsze umiał mnie pocieszyć. Gdy miałam jakikolwiek problem najpierw dzwoniłam do niego. Chłopacy rozmawiali a ja wiedząc, że zostało jeszcze jakieś półtora godziny jazdy zdrzemnęłam się. Śniła mi się mama. Powiedziała, że bardzo mnie kocha i nie chce żebyśmy tak cierpiały po jej śmierci.
Obudził mnie podmuch wiatru. To Harry otworzył drzwi, bo byliśmy już na miejscu. Poszliśmy w stronę domu, dziewczyny pilnie patrzyły przez okno, pewnie z ciekawości jak wygląda mój nowy chłopak. Drzwi otworzyły się i w progu stanęła Anka. Wyglądała jak śmierć. Blada jak ściana a jej oczy były opuchnięte i mokre od łez. Padłyśmy sobie w ramiona i rozpłakałyśmy się. Nic nie mówiłyśmy. Podszedł do nas Piotrek i objął nas obie.
-Ciiicho dziewczyny,cichoo. Tak widocznie miało być już tego nie zmienicie. - szeptał do nas. Po dłuższej chwili opamiętałam się,wytarłam oczy, chwyciłam Harry'ego za rękę i weszłam do domu.
-Ciooociaaa. Tak bardzo za tobą tęskniłyśmy. - dwie gwiazdy uwiesiły mi się na szyi i wycałowały.
-Mam dla was niespodziankę. Co prawda nie zdążyłam wam nic kupić ale myślę, że mi to wybaczycie. - mówiłam powoli a dwie pary bystrych oczu wpatrywały się we mnie z niecierpliwością. - To mój chłopak Harry.
-Julia- starsza podała mu rękę
-Olivia- młodsza też. Chyba go nie poznały, pomyślałam.
-Dlaczego masz okulary skoro jest ciemno? - Oli zapytała się. W tym momencie Harry ściągnął okulary i czapkę i powiedział:
-A ja jestem Harry Styles i cieszę się, że mogę was poznać. - wyszczerzył zęby w najpiękniejszym uśmiechu świata a dziewczynkom opadły szczęki. Podały mu rękę i wpatrywały się raz we mnie raz w Harry'ego.
-Dziewczyny tylko nikt nie może się dowiedzieć, że Harry tutaj przebywa, przynajmniej do czasu pogrzebu babci zrozumiano? Nie możecie powiedzieć nawet koleżankom. - powiedziałam do nich.
-Jak ty go wyrwałaś? - spytała starsza z sióstr.
-Kiedyś ci opowiem jak. Na razie jesteś za młoda. - uśmiechnęłam się do niej.
-No okej, okej. idziecie z nami do góry? - zapytała Jula oczarowana urokiem Harry'ego.
-Daj im zjeść coś ciepłego – powiedziała Ania.
-Dobra. To czekamy na was. Aha i śpicie z nami w pokoju – uśmiechnęła się Julka i już ich nie było.
-Jestem Annie i miło mi Cię poznać – powiedziała do Hazzy
-Harry – uśmiechnął się loczek.
Poszliśmy do kuchni. Anka odgrzała nam spaghetti i dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak długo nic nie jadłam. Ja mało się odzywałam. Od czasu do czasu wtrącałam tylko kilka słow w rozmowę. Za to Piotrek, Anka i Hazz świetnie się dogadywali. Znaleźli wspólny język co niezmiernie mnie cieszyło. Widziałam, że Harry wyluzował się a strach zniknął. Tylko ja czułam się jakaś zagubiona, samotna. Poczułam ogarniające mnie zmęczenie mimo tego, że przespałam całą podróż. Wstałam, wsadziłam swój talerz do zmywarki i powiedziałam, że idę wziąć prysznic. Harry wstał, wziął nasze walizki i poszliśmy na górę do przygotowanego dla nas pokoju. Wzięłam piżamę, kosmetyki i poszłam do łazienki. Rozebrałam się, weszłam pod prysznic i odkręciłam gorącą wodę. Miałam nadzieję, że razem ze strumieniami wody spłynie moje przygnębienie. Myłam właśnie włosy gdy do łazienki wszedł Harry.
-Mogę się wykąpać razem z Tobą? - zapytał.
-Wskakuj-odpowiedziałam i otworzyłam drzwi od kabiny. Po chwili Hazz stał razem ze mną pod prysznicem. Poprosiłam żeby umył mi plecy. Zrobił to ale po chwili zaczął muskać mój kark i szyję ustami. Ręce zaczęły mu wędrować na moje piersi.
-Harry przestań. Nie mam nastroju, jedyne o czym marzę to sen.-powiedziałam.
-Paula. Zaniedbujesz mnie ostatnio. Ja już nie mogę wytrzymać. - westchnął z miną kotka ze Shreka.
-Obiecuję, że się poprawię ale nie dzisiaj. Przepraszam. Kocham Cię.-przytuliłam się do jego nagiego ciała. Umyłam mu włosy. Staliśmy tak jeszcze chwilę w milczeniu po czym wyszliśmy i owinęliśmy się ręcznikami. Umyliśmy zęby, ubraliśmy się w piżamy i poszliśmy do dziewczynek. Posiedzieliśmy razem trochę a Harry spokojnie odpowiadał na zadawane przez nie pytania. Ja byłam tłumaczem bo angielski Julki i Olki nie był na tyle komunikatywny żeby mogli się dogadać. Gdy już nie mogłam wytrzymać i oczy same mi się zamykały poszliśmy się z Hazzą położyć. Dziewczyny chciały żebyśmy spali na materacu u nich w pokoju ale nie dałam się przebłagać. Wtuliłam się w szyję Harry'ego i od razu zasnęłam.