Zawsze
miałam dużo marzeń, lecz nigdy nie udało mi się ich spełnić.
Wkurzało mnie to, że moje życie jest takie nudne więc
postanowiłam wyjechać. Teraz siedzę tutaj w Londynie, na walizce
wypchanej moimi ubraniami, palę papierosa i nie wiem co mam ze sobą
dalej zrobić. Ale może od początku. Mam na imię Paula, jestem
zwyczajną dwudziestolatką o brązowych włosach oraz oczach i
przyjechałam tutaj do pracy. Przynajmniej tak mi się wydawało.
Miałam pracować w małym zakładzie fotograficznym ponieważ moim
hobby od zawsze jest fotografowanie i zawsze chciałam mieć pracę z
tym związaną. Zbierałam na ten wyjazd bardzo długo. Przyjeżdżając
tutaj miałam nadzieję na lepsze życie. Z lotniska od razu
skierowałam się pod adres mojej rzekomej pracy, a tam powiedziano
mi, że firma która miała tutaj zakład zakończyła swoją
działalność miesiąc temu. A ja krótko mówiąc zostałam w
czarnej dupie. Nie miałam mieszkania ( pracodawca miał zapewnić mi
lokum ), pracy i nikogo komu mogłabym się wyżalić. Byłam w tym
kraju po raz pierwszy i naprawdę nie wiedziałam co mam ze sobą
zrobić. Siedziałam i po prostu patrzyłam się przed siebie. Było
lato i można powiedzieć, że nawet ciepło. Londyn był pięknym
miastem. Ten ruch, ci ludzie... byłam szczęśliwa wiedząc, że
będę mieszkać w mieście które od zawsze chciałam zobaczyć.
Szczęśliwa do czasu. Teraz nie wiedziałam nawet gdzie będę spać.
Odpaliłam kolejnego papierosa. Nie byłam nałogowcem ale w chwilach
zdenerwowania albo bezradności paliłam jak powalona. Zaciągałam
się gdy podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Cześć,
mogę Ci jakoś pomóc? - zapytał.- Kopnij mnie w tyłek i powiedz, że to wszystko to tylko zły sen. - powiedziałam głosem bez emocji. Już dawno nie byłam w takim dołku.
- Uuuu. Widzę, że ktoś tu nie ma humoru. Tak w ogóle to Harry jestem.
- Paulina, ale wszyscy mówią do mnie Paula. - powiedziałam i podałam mu rękę na
powitanie. Skądś go znałam, ale nie potrafiłam powiedzieć skąd.
- Może pójdziemy na kawę co? Ja już dawno mam na nią ochotę a i Tobie się przyda. - zaproponował z uśmiechem a ja się zgodziłam. Wstałam a Harry wziął moją torbę i wpakował ją do czarnego wielkiego samochodu. Szłam za nim przyglądając mu się. Był wysoki, wyższy ode mnie, dobrze zbudowany, miał burzę loków na głowie i niesamowite dłonie. Tak, męskie dłonie to był mój fetysz i pierwsze na co zwróciłam uwagę były właśnie jego ręce. Z tego co zdążyłam zauważyć miał też kilka tatuaży co tylko poprawiało jego pozycję w moim mniemaniu.
- Hallo! Ziemia do Pauli. Wsiadasz? - zaśmiał się Harry a mi zrobiło się głupio jak nigdy.
- Jasne. - uśmiechnęłam się choć wcale mi się to nie podobało.