Chłopacy
byli bardzo sympatyczni. Fajnie mi się z nimi rozmawiało a po kilku
głębszych impreza się rozkręcała. Opowiedzieli mi trochę o
sobie i o tym jak fajnie jest im razem koncertować i w pewnym
momencie Louis wpadł na pomysł, że skoro tak mało wiem o ich
zespole to puszczą mi dvd z koncertu. Byłam w szoku to mało
powiedziane. Byłam w mega ogromnym szoku, że mają tyle fanek tak w
nich zapatrzonych. Płakały, krzyczały a mi ciężko było w to
wszystko uwierzyć. Tyle dziewczyn oddałoby wszystko żeby być
teraz na moim miejscu a ja sobie z nimi siedzę i pije drinki jak
gdyby nigdy nic. Z amoku wyrwały mnie wrzaski chłopaków, że mam
do nich dołączyć. Z głośników było słychać „Loca people”
a chłopacy wydurniali się i wygłupiali. Poszłam do nich i
zaczęłam z nimi tańczyć i się śmiać. Nie wiem czy to zespół
czy trunki tak na mnie działały ale wyluzowałam się totalnie.
Tańczyliśmy, śpiewaliśmy i było fajnie. W pewnym momencie
wskoczyłam loczkowi na plecy i biegaliśmy po salonie jak powaleni.
Harry nagle wybiegł do ogrodu i zaczął biec w stronę basenu.
-Harry! Nie! Proszę!
Błagaaaaam! - wrzeszczałam ale było już za późno. Chłopak
wziął rozbieg i wskoczyliśmy do basenu. Nie mogę powiedzieć, że
nie umiem pływać ale wolę nie kusić losu i nigdy nie zapuszczałam
się w rejony gdzie nie miałam gruntu.
-Harry ja się boję wody. Nawet
nie wiem czy to co ja robię we wodzie można nazwać pływaniem.
Uduszę Cię za to – zaczęłam się śmiać i stanęłam
sprawdzając czy mam grunt. Ale to nie było wszystko. Harry zaczął
zbliżać się do mnie z podejrzanym uśmieszkiem. Nie spodobało mi
się to i zaczęłam się wydzierać:
-Ratunkuu! Harry chce mnie
utopić, chłopaki pomóżcie mi!- po kilku sekundach pozostała
czwórka siedziała już w basenie a loczek odpuścił.
Powygłupialiśmy się trochę i Liam wpadł na pomysł żeby zrobić
ognisko. Wszyscy poszliśmy się osuszyć i umówiliśmy się na dole
za 15 minut. Ja jako jedyna miałam pokój na dole, pokoje chłopaków
były na górze. Spojrzałam na zegarek, była 21.25. Pomyślałam,
że posiedzę z nimi chwilę a później pójdę się położyć.
Wyszłam na dwór a tam Hazza z Liamem rozpalali już ognisko. Po
chwili przyszła reszta chłopaków i każdy coś niósł. Louis
tachał skrzynkę piwa, Zayn miał koszyk z chlebem, różnymi sosami
i ketchupem a Niall niósł mnóstwo kiełbasy. Usiedliśmy wkoło
ogniska, obok mnie z jednej strony siedział Niall a z drugiej Zayn.
Każdy otworzył sobie piwo. Każdy tylko nie ja.
-Paula ty Nie pijesz?- zapytał
Harry. Siedział dokładnie naprzeciwko mnie. Był z nich wszystkich
najbardziej trzeźwy. Oprócz mnie oczywiście.
-Nie mieszam wódki z piwem. Nie
lubię mieć kaca giganta. - pokazałam mu język a on pięknie się
do mnie uśmiechnął. Było już całkowicie ciemno a jego twarz w
świetle ogniska wyglądała nieziemsko. Mało się odzywałam.
Patrzyłam na nich jacy są weseli i beztroscy. Od czasu do czasu
spotykałam wzrok Harry'ego. Louis zaczął wymyślać słowa do
jakiejś śmiesznej melodii i po chwili czwórka pozostałych
zaczęła robić to samo. Tak się wydurniali, że nie zauważyli
jak wstaje i idę do altanki. O to mi chodziło. Chciałam zostać
sama i pomyśleć o tym wszystkim. Usiadłam na bujanej ławce obok
altanki, odpaliłam papierosa i zaczęłam myśleć o tym szalonym
dniu. Nigdy nie spodziewałabym się, że mój pierwszy wieczór w
Londynie spędzę na imprezie z piątką chłopaków przez których
nie jedna dziewczyna płakała i pewnie nie jedna chciała by się
znaleźć na moim miejscu. Cieszyłam się, że ich poznałam bo
byli cudowni ale życie nauczyło mnie żeby nie cieszyć się zbyt
wcześnie. Pewnie nie znajdę pracy i będę musiała wracać do
domu, oni o mnie zapomną i ta cała przygoda z One Direction kiedyś
będzie dla mnie tylko wspomnieniem. Siedziałam tak gdy nagle
zauważyłam zbliżającego się do mnie Harry'ego.
-Co jest? Czemu siedzisz tutaj
sama? Już masz nas dosyć? - zapytał uśmiechając się czarująco.
-Nie no coś Ty. Przyszłam
pomyśleć o tym wszystkim. O tym co teraz ze mną będzie i jak to
wszystko się ułoży. Ale fajnie, że przyszedłeś, Siadaj.-
poklepałam miejsce obok siebie a chłopak posłusznie usiadł
blisko mnie.
-Na razie niczym się nie dołuj.
Nie zostawimy Cię samej. Jak Ci się u nas podoba? - zapytał
-Podoba mi się i to bardzo.
Jesteście tacy śmieszni i fajni. Miło się na was patrzy jak się
wydurniacie. Ciężko mi tylko zrozumieć jak takie gwiazdy jak wy
mogą być tacy normalni. Gdybyś mi nie powiedział, że jesteście
One Direction nigdy bym nie powiedziała, że odnosicie
międzynarodowy sukces. No i nie ukrywam, że głupio mi jak sobie
pomyślę o tych milionach fanek które gdyby tylko wiedziały, że
tutaj jestem najchętniej wydrapały by mi oczy. - zaśmiałam się
a Harry razem ze mną.
- Ale nie ma ich tutaj, a nawet
jeśli by były to obroniłbym Cię przed nimi. A tak na serio to
chciałbym Cię poznać bliżej. - powiedział i odwrócił się
tak, żeby mnie widzieć więc i ja zrobiłam to samo.
-A więc pytaj mój obrońco. -
uśmiechnęłam się. Harry pytał o wszystko, numer
buta, ulubione kwiaty, kolor, nawet o ulubioną markę samochodu.
Chciał wiedzieć jaka jest Polska, jak ma na imię moja mama i
siostra. Rozmawialiśmy tak bardzo długo aż w końcu zrobiło mi
się tak błogo, że zasnęłam.