O cholera! Albo nie zamknęłam
drzwi albo ktoś się włamał. No świetnie. Jeśli stało się to
drugie to już jestem skończona. Chłopaki mnie zabiją. Otworzyłam
drzwi i weszłam do środka. Niby nic się nie stało. Poszłam dalej
i w jadalni stanęłam jak wryta. Stół był pięknie nakryty na
dwie osoby a naprzeciwko mnie stał Harry z bukietem żółtych róż.
Chciałam się odezwać ale nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie było żółtych tulipanów
a wiem, że takie lubisz najbardziej więc kupiłem żółte róże.
- powiedział aksamitnym głosem.
-Ale Ha... Harry co to za
okazja? - zapytałam. -Musimy poważnie porozmawiać. Muszę Ci coś powiedzieć. - mówił nieśmiało a ja już miałam czarne wizje.
-Namyśliłeś się i już nie chcesz żebym tu mieszkała tak? Powiesz mi, że mam się wynosić? Nie ma sprawy Harry, nie musiałeś dlatego przylatywać z Ameryki. Wystarczyło mi to powiedzieć przez telefon. - paplałam jak najęta. Dopiero teraz doszło do mnie, że ciągle mam w rękach siatki z zakupami. Położyłam je na ziemi i chciałam iść do pokoju się spakować. W głowie miałam bitwę myśli. Chciałam się odwrócić i w tym momencie Harry złapał mnie za rękę.
-Stój. Wcale nie to chciałem powiedzieć. Słuchaj... Bo ja... Wtedy gdy się całowaliśmy... ja to pamiętam. Udawałem tylko takiego pijanego. Na drugi dzień tego śmiesznego kaca też udawałem. Nie wiedziałem po prostu jak mam się zachować. W ogóle nie wiedziałem co robię. Nigdy w życiu mnie tak nie wzięło. Żadna dziewczyna tak na mnie nie działała. W Stanach nie mogłem się na niczym skupić. Wciąż o Tobie myślałem. Wciąż czekałem na nasze rozmowy.
-I co ja mam na to wszystko powiedzieć? Co ja... - nie dokończyłam bo loczek przyssał się do moich warg. Całował mnie namiętnie aż brakowało tchu. Nie pozostałam mu dłużna nie mogłam mu się oprzeć. Całowaliśmy się jak opętani gdy nagle Harry wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do mojego pokoju. Spojrzał mi głęboko w oczy i zaczął namiętnie całować. Jego ręce błądziły po moim ciele zdejmując po kolei części garderoby. Ja też go rozbierałam. Nie spieszyliśmy się, mieliśmy w końcu całą noc żeby się sobą nacieszyć...
Rano obudziły mnie promienie
słońca. Otworzyłam powoli oczy i spojrzałam w bok. Po mojej lewej
stronie leżał Harry podparty na ręce przyglądając mi się z
błogim uśmiechem. Był nagi. Po chwili doszło do mnie, że ja też
jestem naga ale na szczęście byłam przykryta kołdrą.
Przypomniałam sobie co czytałam w internecie na temat Harry'ego. Że
bawi się dziewczynami, rozkochuje je w sobie a potem porzuca. Nagle
poczułam się jak dziwka. Było mi wstyd. Nie wiedziałam jak się
zachować. Patrzyliśmy się tak na siebie bez słowa. Harry gładził
mój wierzch dłoni palcem.
-I co teraz? - zapytałam się
go. -A może tak najpierw dzień dobry? - uśmiechnął się i mnie pocałował.
-Harry ja Cie przepraszam. Nie wiem co we mnie wczoraj wstąpiło. To nie powinno było się zdarzyć. - nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć.
-Za co Ty mnie przepraszasz? Za to, że przeżyłem najlepszą noc w moim życiu właśnie dzięki Tobie? Ja tego nie żałuję. - powiedział szczerze. - mam nadzieję, że teraz zostaniesz moją dziewczyną oficjalnie?
-Nie wiem co mam powiedzieć – powiedziałam speszona.
-No jak to co? Zgodzić się. - powiedział.
-Harry ja muszę Tobie coś powiedzieć. Byłam już w związku i to dość poważnym. Byłam z nim trzy lata, miał na imię Michał. Bardzo go kochałam a on się mną bawił. Przez ten cały czas miał inną na boku. Ja zrezygnowałam dla niego ze wszystkiego. Prałam, gotowałam i byłam na każde jego zawołanie. A on po prostu się mną zabawił. Złamał mi serce. Złamał mi cały świat. To się stało rok temu i od tamtego czasu jestem sama. Boję się zaufać. Nie chcę tego przeżyć jeszcze raz. Nie chcę czuć tego bólu. - mówiłam ze łzami w oczach.
-Na razie jest za wcześnie aby mówić o miłości ale mogę Ci obiecać, że nigdy Cię nie skrzywdzę, że będziesz dla mnie najważniejsza, że zrobię wszystko abyś była szczęśliwa. - powiedział loczek. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go. Wiem, że nie wiem jak się to wszystko dalej potoczy. Wiem, że Harry jest gwiazdą i na pewno nie będzie łatwo. Ale wiem, że nie chciałabym być w tym momencie w żadnym innym miejscu.
-Przygotowałem dla Ciebie kąpiel. Idź się zrelaksuj a ja w tym czasie przygotuję śniadanie. - uśmiechnął się i wstał z łóżka a moim oczom ukazały się jego pośladki. Nie mogłam uwierzyć, że ten chodzący ideał jest teraz cały mój. Harry wyszedł z pokoju a ja poszłam do łazienki. Siedziałam we wannie dosyć długo. Ubrałam leginsy i łososiową tunikę. Pomalowałam się, włosy spięłam w kok i poszłam do salonu. W kuchni i jadalni unosił się zapach kawy, w telewizji leciały wiadomości a na stole stały tosty przygotowane przez Hazzę. Usiadłam obok niego całując go w policzek.
-Słońce co teraz? Musimy się kryć prawda? - zapytałam.
-Lepiej żebyśmy utrzymali to jak najdłużej w tajemnicy przed światem. Nie mówię o naszych rodzinach ale o fanach. Paul, nasz manager nie byłby zachwycony wiadomością, że mam dziewczynę. - powiedział. Oho, świetnie się zapowiada, pomyślałam.
-Ok jak chcesz.- odpowiedziałam. Wiedziałam, że muszę porozmawiać z nim na pewien temat chociaż cholernie się tego bałam. Dopiero coś między nami się zaczęło a już musiało się skończyć.
-Ej słońce co się dzieje?- zapytał podnosząc mój podbródek tak aby spojrzeć mi w oczy.
-Harry słuchaj. Kończą mi się pieniądze a dalej jestem bez pracy. Nie mam własnego mieszkania i tracę nadzieję, że znajdę jakąś robotę. Gdy mnie tu przywiozłeś obiecałam sobie, że jeśli przez dwa tygodnie nikt się nie odezwie, wracam do Polski. A w tej sytuacji... Sam rozumiesz, chyba nie możemy być razem. Ta noc to było coś wyjątkowego, coś ponad to wszystko ale Polska jest zbyt daleko stąd żeby udało nam się być razem. Nie damy rady Harry...- powiedziałam a z moich oczu mimowolnie poleciała struga łez. Loczek bezceremonialnie wstał i podniósł mnie tak, żebym teraz mogła siedzieć mu na kolanach. Przytulił mnie i zaczął kołysać jak małe dziecko a ja szlochałam mu koszulę.
-Przepraszam, naprawdę nie wiem co się ze mną stało, nigdy się tak nie rozklejam. - powiedziałam po chwili już nieco uspokojona.
-Nie przepraszaj. - powiedział patrząc mi w oczy. - Teraz ty posłuchaj mnie. Nigdy ale to nigdy nie pozwolę wrócić ci do polski ze względu na pieniądze. Co innego jeśli coś się stanie i będziesz musiała tam jechać. Mam pieniądze i mogę ci pomóc. Nie chcę słyszeć żadnego protestu. Poszukamy dla Ciebie pracy, ja Ci pomogę chociaż według mnie wcale nie musisz pracować. Jeśli chodzi o mieszkanie możesz mieszkać z nami jak długo chcesz. Zresztą Zayn kupił już sobie dom i lada moment będzie się do niego przeprowadzać. Z tego co wiem Niall i Liam też zaczynają patrzeć za swoim wymarzonym gniazdkiem. Ja mam już upatrzony dom i tylko kwestia czasu jak będziemy mieszkać sami. Tak. MIESZKAĆ SAMI. Bo nie mam zamiaru Ciebie zostawić. Zrozumiem jeśli czujesz się onieśmielona i chcesz poszukać sobie sama mieszkania to ok. Ale musisz się przygotować na to, że zwalę Ci się na głowę i będę mieszkać z Tobą. Wybór należy do Ciebie. - skończył i spojrzał mi głęboko w oczy. Nie doczekał się odpowiedzi. Rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam całować tak namiętnie jak tylko potrafiłam. Harry nie pozostał mi dłużny i już po chwili kierowaliśmy się na kanapy do salonu.