czwartek, 22 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 7

Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Spojrzałam na zegarek i była dwunasta. Nie lubiłam tak długo bezczynnie leżeć w łóżku ale dzisiaj wyjątkowo mi to odpowiadało. Nie chciało mi się iść do salonu gdzie pewnie już wszyscy siedzieli. Nie chciałam spotkać Harry'ego bo nie wiedziałam jak mam się przy nim zachować. Żałowałam tego co się stało. Leżałam tak dłuższą chwilę ale w końcu doszło do mnie, że przecież kiedyś będę musiała wstać i się z tym zmierzyć. Postanowiłam udawać, że nic się nie stało. Może i dla mnie ten pocałunek miał znaczenie ale dla Harry'ego na pewno nie. Przecież on może mieć każdą. Wstałam, wzięłam prysznic, wyprostowałam włosy, ubrałam się i biorąc głęboki wdech poszłam do salonu. Byli tam wszyscy. Niall, Zayn z butelkami wody mineralnej i Liam siedzieli na kanapie oglądając MTV a przy stole w jadalni siedział Harry, Louis i El.
-Hejo wszystkim. -powiedziałam.
-Hej piękna. Dzięki za przykrycie i w ogóle. - krzyknął Zayn
-No właśnie. Ja też dziękuję. - roześmiał się Niall
-Nie ma za co chłopaki. A jak się czujecie? Główki bolą? - zapytałam
-Lepiej nie pytaj. Od dzisiaj nie ruszam alkoholu. Nie wiesz mo*że czy dzwoniłem wczoraj do Perrie? Nie za bardzo pamiętam a mam dwanaście nieodebranych połączeń od niej i nie wiem czy mogę oddzwonić. - zapytał Zayn.
-Powiedziałeś mi, że masz ją w dupie, że pewnie imprezuje w tej Australii z jakimiś fafikami i że możesz mieć każdą. Ale z tego co mi wiadomo to nie dzwoniłeś do niej więc chyba możesz być spokojny. - odpowiedziałam czarnulkowi a ten uśmiechnął się i wyszedł na taras.
Poszłam do kuchni witając się po drodze z trójką siedzących przy stole. Wydawało mi się, że Harry dziwnie mi się przygląda ale pomyślałam, że pewnie to tylko złudzenia. Nalałam sobie kawy, wsypałam do miski trochę płatków, zalałam je mlekiem i poszłam do stołu.
-Co tam gołąbeczki? Nocka udana? - zapytałam pokazując El język. 
-Jak zawsze. - odpowiedział Lou i wszyscy się roześmialiśmy. 
-A Ty Hazza jak się czujesz? Główka boli? - zapytałam choć wcale nie chodziło mi o jego głowę. 
-Bolała rano. El dała mi jakieś proszki i tabletki i podziałało bo teraz mam już tylko małe problemy z pamięcią. Chyba film mi się urwał. - powiedział a mi wielki kamień spadł z serca. Czyli jednak tylko ja wiem o tym co się wczoraj wydarzyło. Czas zapomnieć o jakimkolwiek pocałunku. 
-No to chyba trzeba przestać imprezować na jakiś czas co? Bo niedługo nie będziecie w stanie śpiewać i co wtedy? - zapytałam zmieniając temat. 
-No właśnie zapomniałem Ci powiedzieć ale lecimy dzisiaj o 21.00 do Nowego Jorku na dwa tygodnie. Wiesz, wywiady, programy i te sprawy. Niestety El musi wracać do siebie i zostaniesz sama na dwa tygodnie. Nie jesteś zła? - powiedział Harry a mi zrobiło się smutno. W obcym kraju, w obcym domu sama przez dwa tygodnie. 
-No coś Ty Harry. Przecież musicie pracować. A mną się nie przejmujcie. Będziemy do siebie dzwonić a jest przecież jeszcze skype. - uśmiechnęłam się najbardziej prawdziwie jak potrafiłam. Wypiłam do końca kawę i posprzątałam ze stołu a chłopaki poszli się pakować. Gdy ogarnęłam już wszystko poszłam na taras zapalić papierosa. Dzisiaj było zimno i miało się na deszcz. Siedziałam tak patrząc jak pojedyncze krople spadają z nieba gdy przyszła El i usiadła obok mnie. 
-Nie boisz się zostać sama na tak długo? - zapytała 
-No wiesz... Trochę dziwnie mi z tym, że będę tutaj sama bez chłopaków ale nic na to nie poradzę. Szybko zleci a poza tym to jest ich praca i pasja. - odpowiedziałam. 
-Wiesz co? Powiem Ci coś. Zauważyłam, że Harry dziwnie na Ciebie patrzy. Coś się wczoraj między wami wydarzyło? - spojrzała na mnie pytająco. 
-Powiem Ci jeśli to zostanie między nami. Obiecaj, że nikomu nie powiesz. - powiedziałam poważnie do El. 
-Obiecuję, że nawet Lou się nie dowie. - obiecała kładąc prawą rękę na wysokości serca a drugą podniosła do góry. 
-Całowaliśmy się wczoraj. - powiedziałam spuszczając wzrok na dół. 
-No coś Ty?!? - wydarła się trochę za głośno. - i jak było? 
-Cichoo bądź wariatko. On tego nie pamięta bo był tak pijany, że ledwo stał na nogach. I niech tak pozostanie. 
-Ale czemu? Już wczoraj widziałam jak Ci się przygląda. Mówię Ci, coś jest na rzeczy. - powiedziała 
-Coś Ty El. On może mieć każdą więc co by miał we mnie widzieć? To niemożliwe. - odpowiedziałam. 
-Co by miał widzieć? Paula. Jesteś śliczna, chciałabym wyglądać tak jak Ty. Masz piękne, długie i gęste włosy, śliczne oczy, zadbaną i szczupła sylwetkę i uwierz, że niejedna chciałaby wyglądać choć w połowie tak jak Ty. Poza tym masz super charakter i według mnie idealnie nadajesz się na dziewczynę loczka. 
-Dziękuję za tyle ciepłych słów ale ja wiem swoje. Nie mów mu nic o tym co Ci powiedziałam ok? - paytałam. 
-No jasne, że nie powiem. Wiesz? Naprawdę Cię lubię. - powiedziała i przytuliła mnie. - i trzymam za was kciuki. - szepnęła mi do ucha i obydwie się uśmiechnęłyśmy. Wymieniłyśmy się numerami telefonów i El zaproponowała mi, że jeśli będę chciała to mam do niej przyjechać co oczywiście było nierealne bo nawet nie wiedziałam jak tam dojechać. Poszłyśmy do salonu gdzie chłopcy znosili swoje walizki. Louis przyniósł walizkę El i powiedział, że jeśli chcą zdążyć na pociąg to muszą już jechać. Pożegnaliśmy się wszyscy z dziewczyną po czym zakochani udali się na dworzec. Nikomu nie chciało robić się obiadu więc pojechaliśmy zjeść do nandos. Po zjedzeniu Hazz zamiast jechać do domu zawiózł nas wszystkich do Tesco. 
-Co Ty robisz? Przecież niedługo macie samolot a Ci się zakupów zachciało. - powiedziałam. 
-Przecież nie zostawimy Cię z pustą lodówką. Oczywiście zostawię Ci dokumenty i kluczyki do mojego auta ale nie znasz Londynu więc pewnie i tak nie będziesz nigdzie jeździć a jeść coś musisz. - powiedział loczek a mnie wmurowało. On pozwolił mi jeździć swoim samochodem? I w dodatku martwi się o mnie? 
-To miłe z Twojej strony ale nie musisz... - powiedziałam 
-Ale chcę. I cisza już. - pokazał mi język i poszedł po wózek. Wariowaliśmy w tym sklepie jak nienormalni. Robiliśmy wyścigi, Harry woził Niall'a we wózku i świetnie się razem bawiliśmy. Naprawdę ich polubiłam, wariaci jakich mało. Oczywiście spotkaliśmy kilka fanek które złowrogo na mnie patrzyły ale nie przejmowałam się tym. Gdy zapełniliśmy cały wózek poszliśmy do kasy. Harry za wszystko zapłacił,NIall, Zayn i Liam nieśli pełne siatki a ja czekałam na Harry'ego. Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Pomogli mi rozpakować te wszystkie zakupy i gdy już skończyliśmy chłopacy musieli już pomału jechać na lotnisko. Przytuliłam każdego po kolei a na końcu podszedł do mnie loczek. Przytulił mnie mocno a ja poczułam się niesamowicie szczęśliwa, że ich poznałam. Staliśmy tak trochę dłużej niż by wypadało ale zupełnie się tym nie przejmowaliśmy.
-Jeśli cokolwiek będzie się działo dzwoń. O każdej porze. - wyszeptał mi do ucha. 
-Harry nie mam twojego numeru telefonu. - roześmiałam się. Dał mi swój numer telefonu, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Stałam tak jeszcze chwilę i patrzyłam w stronę drzwi. „Harry wróć tu, pocałuj mnie tak jak wczoraj” krzyczał głos w mojej głowie. Lecz to nie nastąpiło. Położyłam się na kanapie i pomyślałam, że może to dobrze, że pojechali i nie będzie ich przez dwa tygodnie. Przez ten czas doprowadzę się do porządku w związku mojego reagowania na Hazzę. Włączyłam MTV i niewiedząc kiedy zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz