czwartek, 22 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 8

Gdy się obudziłam na dworze było już jasno. Spojrzałam na zegarek i była dziesiąta. Bez większych chęci wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie dwie kanapki, zaparzyłam kawę i usiadłam w salonie włączając TV. Było okropnie. Nie było nikogo z kim mogłabym porozmawiać. Zadzwoniłam do siostry i rozmawiałam z nią dobrą godzinę. Była starsza ode mnie i miała już męża i dwie córeczki, Oliwię i Julkę. Anka powiedziała mi, że niedługo chcą przylecieć do Anglii do Birmingham na kilka dni do jej przyjaciółki. Ucieszyłam się bo była szansa, że się zobaczymy. Po skończonej rozmowie postanowiłam, że pójdę do sklepu kupić papierosy. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się na luzie i poszłam na zakupy. Pogoda była ładna więc gdy już kupiłam to co chciałam poszłam do pobliskiego parku. Wsadziłam słuchawki w uszy, puściłam piosenki chłopaków i siedziałam tak patrząc się na małe dzieciaki które bawiły się na placu zabaw. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Dzwonił Harry.
-Cześć chłopaku. Co tam w wielkim mieście? - powiedziałam wesoło. 
- No jak na razie to nic ciekawego. U nas dopiero dziewiąta. Jesteś w domu? Wolałbym pogadać widząc Cię. - zapytał.
-No jestem w parku ale jak chcesz to mogę iść do domu. Nie wiem ile mi to zajmie. 
-Dobra. To czekam na skype. Pa – i się rozłączył. Poszłam do domu i pierwsze co zrobiłam to odpaliłam mojego laptopa. Poszukałam Harry'ego, wcisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam aż odbierze. 
-Vas happening?- uśmiechał się do mnie czarnulek. 
-Ooooo. Cześć przystojniaku. Spodziewałam się Harry'ego ale miło Cię widzieć. Co tam słychać? - zapytałam uśmiechając się do monitora 
-Loczek jest w łazience, za chwilę na pewno przyjdzie. Chłopacy siedzą w restauracji na śniadaniu a ja zostałem żeby w razie czego odebrać gdy będziesz dzwonić. 
-Idź wariacie zjedz te śniadanie a ja poczekam na Hazzę. Pozdrów chłopaków. 
-Na pewno? Będziesz tak siedzieć sama? - zapytał z troską. 
-Zayn ja przez całe dwa tygodnie będę sama więc przez tą chwilę naprawdę dam sobie radę. 
-Ok, ok. To chociaż postawię komputer tak, żeby Hazz po wyjściu z łazienki widział, że już jest połączenie. Trzymaj się piękna. - powiedział i wstał. Postawił komputer tak, że teraz widziałam drzwi od łazienki. Słyszałam jak wychodzi i zamyka za sobą drzwi. Siedziałam tak chwilkę gdy nagle drzwi od łazienki się otworzyły a w nich ukazał się nagi Harry. Wyglądał obłędnie, z jego włosów kapała woda. Pierwszy raz widziałam go bez koszulki i wyglądał jeszcze lepiej niż to sobie wyobrażałam. Jego sprzęt też robił wrażenie i nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wpatrywałam się w niego a ten całkowicie nieświadomy, że na niego patrzę zaczął iść w stronę komputera. Zakryłam szybko oczy i krzyknęłam 
-Harry, ja tutaj jestem. 
-O matko. Zabiję Zayn'a. Moment, ubiorę bokserki i jakąś koszulkę. - powiedział speszony. Trwało to dosłownie kilka sekund i loczek już siedział przed komputerem. 
-Spokojnie Harry. Nikomu nie powiem. Zresztą jeden do jednego. Ty widziałeś mnie a ja widziałam Ciebie – pokazałam mu język 
-A więc to tak? To w takim razie jest nie fair bo ja widziałem Cię owiniętą w ręcznik. Jak wrócimy to zgłoszę się po swoją należność. - uśmiechnął się cwaniacko. 
-Hahahah dobre sobie. Chciałbyś. - pokazałam mu język śmiejąc się z miny jaką zrobił. - co tam u was gwiazdy? 
-Na razie luz. Mamy dzisiaj kilka wywiadów, jutro i pojutrze kręcimy jakiś program, spotkania z fankami, mini koncerty i tak w kółko. A co u Ciebie? - zapytał 
-No wiesz, ja nie mogę narzekać na nadmiar zajęć. Nie lubię być sama, nawet nie ma się do kogo odezwać. Ale dzwoniłam dzisiaj do mojej siostry i powiedziała, że niedługo chcą przylecieć do jej przyjaciółki do Birmingham więc pojadę się z nią spotkać. - cieszyłam się jak jakieś dziecko które dostało zabawkę. 
-No wiesz... Gdybyś chciała to mógłbym pojechać z Tobą. Jeżeli oczywiście nie będę musiał załatwiać jakiś spraw związanych z zespołem. - powiedział loczek uśmiechając się od ucha do ucha. Uwielbiałam jego uśmiech. Uwielbiałam jego całego. To jak się o mnie martwił, to jak mnie obserwował, uwielbiałam Harry'ego. - o czym tak myślisz? - wyrwał mnie z przemyśleń jego głos. 
-O tym jaką jestem szczęściarą, że Ciebie poznałam. Że mogę tu teraz być. Że po prostu Ciebie mam i nie jestem sama. Mam na kim polegać. I fajnie wiedzieć, że jest gdzieś ktoś kto się o mnie martwi. Lubię Cię Harry. - a może i coś więcej, pomyślałam w duchu. 
-Ja Ciebie też lubię. Ale ciągle nie odpowiedziałaś na moją propozycję. Będę mógł z Tobą jechać jeśli nie wypadnie mi nic innego? - zapytał i zrobił oczy jak kotek ze shreka. 
-Oczywiście, że tak wariacie – zanosiłam się ze śmiechu. Rozmawialiśmy tak jeszcze chwilę i loczek musiał lecieć. Gdy skończyliśmy rozmawiać wpisałam w google nazwę zespołu chłopaków i zaczęłam o nich czytać. Dowiedziałam się na przykład, że Liam chodził z Danielle, tancerką którą poznał w xfactor'ze ale zerwali. Widziałam zdjęcia Harry'ego z różnymi dziewczynami. Wyczytałam, że największym flirciarzem w zespole jest Harry i trochę mnie to zabolało. Może był dla mnie taki miły bo chciał się mną pobawić a później zostawić? Już chyba całkowicie mi odbija, pomyślałam i wyłączyłam kompa. Poszłam zjeść mrożoną pizze, wykąpałam się i poszłam oglądać TV. Gdy już mi się znudziło poszłam położyć się do mnie do pokoju i zasnęłam. Mniej więcej tak wyglądał każdy mój dzień przez kolejne półtora tygodnia. Harry i reszta dzwonili do mnie w wolnych chwilach, loczek ciągle pokazywał mi jak się o mnie martwi. Raz powiedział mi nawet, że za mną tęskni. Z tych nudów posprzątałam im ich pokoje, wstawiłam całe mnóstwo pralek z brudnymi ubraniami i ogólnie rzecz biorąc zachowywałam się jakbym była ich sprzątaczką. Chodziłam na spacery, zwiedzałam Londyn a raz nawet byłam na zakupach i kupiłam sobie trochę nowych ciuszków. Zespół miał wracać w niedzielę a był dopiero czwartek. Nagle zadzwonił telefon. To był Harry. 
-Hej. Co robisz? - zapytał zdyszany. 
-No hej. Właśnie mam w planach pójść do parku bo jest bardzo ładna pogoda i szkoda siedzieć w domu. - odpowiedziałam 
-Aha ok, no to pa. - i się rozłączył. Dziwne, pomyślałam. Poszłam do pokoju, ubrałam dżinsy, białą bokserkę i białe conversy. Wzięłam czerwoną bluzę z adidasa, książkę „Hinduska miłość” J.Moro i poszłam do parku. Słońce świeciło i wiał lekki watr. Usiadłam w parku niedaleko fontanny i zaczęłam czytać. Tę książkę dostałam od siostry na urodziny. Ogólnie nie lubiłam takich klimatów ale ta wyjątkowo mi się spodobała. Siedziałam tak ponad dwie godziny. Zostałabym jeszcze dłużej ale zaczęło się już robić chłodno. Doczytałam rozdział do końca i poszłam do domu. Po drodze weszłam jeszcze do marketu. Kupiłam trochę kosmetyków, chipsy, paluszki i wino na wieczór. Miałam ochotę posiedzieć przed telewizorem i obżerać się niezdrowym jedzeniem. Gdy wchodziłam na podwórko zaczął padać deszcz. Podeszłam do drzwi, włożyłam klucz do zamka i okazało się, że drzwi są otwarte..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz