-Uaaaaa i tu Cie mam.
-AAAAAAAAAAAA!! Powaliło Cię? Chcesz żebym zeszła na zawał?- mówiąc to próbowałam złapać oddech. Harry wyskoczył z domu i tak mnie wystraszył, że czułam, że moje serce zaraz wyskoczy.
-Rzucisz to cholerstwo, już ja się o to postaram. - mówił z uśmiechem zbliżając się do mnie jednocześnie.
-Stój. Słyszałam twoją rozmowę. Nie zgodził się tak? W sumie nawet podejrzewałam, że tak się stanie.Przecież nie jestem ani ładna, ani sławna, kasy nawet nie mam. Nie ten status społeczny. Hazz to nie może się udać. - powiedziałam, zgasiłam papierosa, podeszłam do niego i po prostu wtuliłam się wdychając najcudowniejszy zapach pod słońcem.
-Bądź już cicho kobieto. Paul
ma to przemyśleć i wieczorem mam się z nim spotkać bo dzisiaj
wracają. Przeskoczymy to zobaczysz, będzie dobrze póki będziemy
razem. Buuzii – powiedział robiąc dzióbek. Rozśmieszył mnie
tym i zły humor minął od razu. Na obiad zamówiliśmy pizzę
bo ani jednemu ani drugiemu leniuchowi nie chciało się gotować.
Po południu chciałam po prostu iść na spacer, trzymając się za
ręce jak normalni ludzie ale z wiadomych przyczyn na razie było to
niemożliwe. Ponieważ trzeba było uzupełnić lodówkę Harry
pojechał do Tesco a ja nie mając co robić bo dom był
posprzątany, pranie zrobione a brzuch pełen wyjęłam z torby
mojego największego przyjaciela Canona EOS 5D Mark III. Żeby go
kupić mama wzięła kredyt który dwa lata spłacałam dorabiając
sobie jako statystka przy reklamach. Sfotografowałam wszystko co
było możliwe w domu i w ogrodzie. Oczywiście zapomniałam o Bożym
świecie i nawet nie wiem jakim cudem znalazłam się w parku i
cykałam zdjęcia zakochanym parom siedzącym na trawie. Nie wiem
ile mi na tym zleciało czasu ale zaczęło robić mi się chłodno
więc poszłam do domu.
-Gdzieś Ty była? Bez telefonu,
bez bluzy, drzwi otwarte? Paula cholera martwiłem się. - gdy
weszłam do domu tak właśnie przywitał mnie mój chłopak. Gdy
skończył swój monolog podszedł i przytulił mnie tak mocno
jakbyśmy nie widzieli się pół roku.
-Zaczęłam
robić zdjęcia i jak to ja zapomniałam o wszystkim innym, nie wiem
jak znalazłam się w parku ale w końcu zrobiło mi się chłodno i
oprzytomniałam. Przepraszam. Taka właśnie jestem, że jak dorwę
aparat to tak jakby świat przestał istnieć.
-Jesteś niesamowita wiesz? -
uśmiechnął się najbardziej czarująco jak tylko mógł.
Podeszłam i pocałowałam go. Pomału, delikatnie ale włożyłam w
to tyle miłości ile tylko dałam radę. Rozdzielił nas dźwięk
samochodu podjeżdżającego pod dom. Czubki wróciły więc
zaczynamy imprezę pomyślałam. Harry wyszedł im pomóc a ja
popędziłam do swojego pokoju odłożyć aparat. Po chwili byłam
już na dole wyściskana i wycałowana przez czwórkę wariatów.
Harry już zanosił piwo i kiełbasy na dwór. Postanowił, że
dzisiaj robimy ognisko. Liam, Louis, Niall i Zayn poszli odświeżyć
się do swoich pokoi po podróży. Wiedziałam, że niedługo
nastąpi to co nieuniknione. Harry ma spotkać się z Paul'em.
Miałam obawy, że zabroni nam być razem ale byłam dziwnie
spokojna o to, że Harry na to nie pójdzie. Na dole zrobiło się
cicho. Spojrzałam, przez okno i zobaczyłam, że loczek rozmawia z
kimś przez telefon więc postanowiłam, że zadzwonię do mamy.
Opowiedziałam jej o wszystkim, o chłopakach, o Londynie, o
Harry'm. Mówiła, żebym uważała na siebie bo wciąż pamięta
jak cierpiałam po rozstaniu z Michałem. Powtarzała, że tęskni z
mną i ,że chciałaby żebym przyjechała. Kątem oka spostrzegłam,
że blondyn głodomór szpera w lodówce a Hazz stoi nade mną i
dziwnie mi się przygląda. Pożegnałam się z mamą i spytałam:
-Coś nie tak? Czemu tak na mnie
patrzysz?
-Jestem w szoku. Nie słyszałem
jeszcze żebyś mówiła po polsku. Ale nadawałaś. Swoją drogą
to niesamowite, żeby tak szybko mówić w tak trudnym języku.
-Dobra, dobra. Musisz już chyba
iść co? - spytałam.
-Nie martw się wszystko będzie
ok. Kocham Cię. Nie upij się za bardzo. - podszedł, cmoknął
mnie w czoło i wyszedł. No to oby wszystko poszło po naszej
myśli, pomyślałam.
-Niall jest już prawie ciemno,
rozpalcie już może ognisko co? Ja pójdę się szybko wykąpać i
przyjdę do was. Harry już wszystko pozanosił.- powiedziałam do
blondyna pałaszującego kanapkę z kurczakiem.
-Już idę rozpalać. Tylko
ciepło się ubierz bo wieczory robią się już chłodne. -
powiedział Liaś schodząc ze schodów.
-Oczywiście, jak pan sobie
życzy. - roześmiałam się, potargałam jego włosy i poszłam
prosto pod prysznic. Gorąca woda spływała po mnie strużkami a w
powietrzu unosił się kojący, lawendowy zapach. Myślałam o tym
jak dobrze teraz się czuję mimo tego, że zostałam bez pracy, bez
pieniędzy, bez domu w obcym kraju. Ale miałam przecież Harry'ego.
Moją miłość, moją ostoję. Wymyśliłam wtedy, że fajnie by
było polecieć do Polski. Góra na tydzień. Oczywiście z Nim.
Teraz, póki nikt nie wie, że jestem z międzynarodową gwiazdą i
moglibyśmy pozostać anonimowi a paparazzi na pewno by nas nie
znaleźli. Muszę mu o tym powiedzieć przy najbliższej okazji,
mówiłam do siebie wychodząc spod prysznica. Włosy wysuszyłam,
zostawiłam rozpuszczone, ubrałam dres i vansy. Wzięłam
papierosy, telefon i poszłam do chłopaków. Zayn podał mi piwo.
Odpaliłam papierosa i dosiadłam się do kółeczka. Niall grał na
gitarze jakąś przyśpiewkę której nie znałam. Rozmawialiśy,
śmialiśmy się i wygłupialiśmy aż w końcu Lou powiedział do
mnie:
-Umiesz na czymś grać? Jesteś
chociaż trochę muzykalna?
-Umiem trochę grać na gitarze.
Zawsze chciałam mieć chłopaka który będzie dla mnie grał ale,
że nie znalazłam takiego no to musiałam sama się nauczyć. -
wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
-Nie podpuszczam Cię ale nie
zagrasz nam. - powiedział Zayn z miną cwaniaka.
-Coo? Jaa? Ja nie zagram?
Oczywiście, że zagram. Może być coś po polsku?- zapyałam.
-No jasne, że tak. Dajesz
maleńka. - Zayn. Wstałam, zrobiłam sobie drinka dla odwagi i
szybko go wypiłam. Usiadłam między Niall'em i Louis'em. Wzięłam
do ręki gitarę, usadowiłam się wygodnie i zaczęłam grać
„Kołysankę dla nieznajomej” . Najpierw nieśmiało, cicho
śpiewałam ale gdy zobaczyłam, że chłopaki nie śmieją się ze
mnie tylko uśmiechają się tak jakby im się podobało przestałam
się wstydzić. Kołysali się w takt muzyki a Liam nawet próbował
śpiewać ze mną chociaż w ogóle mu to nie wychodziło. Gdy
skończyłam zaczęli bić mi brawa. Nagle przy moim uchu
usłyszałam:
-Czym mnie jeszcze zaskoczysz?
Cudownie śpiewasz. - powiedział Harry muskając moją szyję
delikatnymi ustami. Uśmiechnęłam się i chciałam coś mu
odpowiedzieć lecz nie zdążyłam.
-Chciałbym wam powiedzieć, że
z Paul'em mało co nie wydrapaliśmy sobie oczu ale poszliśmy na
kompromis. Musimy najpierw oswoić świat z Paulą – tu posłał
mi najcudowniejszy uśmiech wszechświata – to znaczy, że nie
mamy się kryć ale też nie wiadomo jak obnosić się z naszą
miłością. Jeśli nas zapytają czy jesteśmy razem nie mamy
zaprzeczać tylko po prostu nic nie odpowiadać. Za jakiś czas
oficjalnie przyznamy, że jesteśmy razem. - Skończył i po chwili
dało się słyszeć brawa i pogwizdywania chłopaków.
-Teraz to naprawdę mamy powód
żeby się uchlać do upadłego – powiedziałam w żartach. Po
chwili miałam w ręku już wódkę a Harry pobiegł po kieliszki.
-Pokażę wam jak to się w
Polsce pije. - nalałam wszystkim wódki. Oczywiście bez popitki. -
Muzykę poproszę. - mrugnęłam do Liam'a. Po chwili z głośników
na tarasie usłyszeliśmy rytmy Pittbulla.
-A więc za nas. Kielichy w górę
misiaczki. - Wypiłam i poszłam tańczyć. Nie musiałam długo
czekać żeby Louis zaczął wywijać razem ze mną.
-Co wy na to żebym zadzwonił
po Andy'iego? - zapytał Liam
-Dobry pomysł. Ja zadzwonię po
Edd'a, Lou i Toma. - krzyknął Hazz. Poszedł w stronę domu a z
głośników usłyszeliśmy „Macarenę”. Niall i ja najbardziej
wywijaliśmy. Kilka kieliszków później przyszedł jakiś rudy
koleś. Podszedł do mnie, powiedział, że ma na imię Edd i, że
miło mu mnie poznać. Jakiś czas później poznałam Lou i Toma.
Wydali się całkiem w porządku. Dowiedziałam się, że Lou jest
fryzjerką chłopaków i mamą małej Lux a, że uwielbiałam dzieci
obiecałam, że niedługo wpadniemy z Harry'm do nich żebym mogła
ją poznać. Alkohol dawał się już ostro we znaki ale nie
zamierzaliśmy przestawać.
-A teraz Paula zaśpiewa razem z
nami „Tell me a lie”! - Krzyknął Harry śmiejąc się jak
debil. Nie było trzeba powtarzać mi dwa razy. Skakaliśmy,
wygłupialiśmy się i oczywiście to ja śpiewałam najgłośniej.
Razem z Niall'em i Louis'em zaczęliśmy wymyślać układ taneczny
i chyba nam to nie wychodziło bo Liam, Andy, Harry, Lou i Tom
prawie sikali ze śmiechu. Później poleciało „C'mon C'mon”.
Nie słyszałam tego wcześniej, bo jak się okazało była to
piosenka z drugiej płyty chłopaków która jeszcze nie ukazała
się w sprzedaży. Nie miałam siły już dłużej się wygłupiać
i poszłam na taras przytulić się do Hazzy. Nawet nie wiem kiedy
zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz