środa, 5 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 4

Chłopacy byli bardzo sympatyczni. Fajnie mi się z nimi rozmawiało a po kilku głębszych impreza się rozkręcała. Opowiedzieli mi trochę o sobie i o tym jak fajnie jest im razem koncertować i w pewnym momencie Louis wpadł na pomysł, że skoro tak mało wiem o ich zespole to puszczą mi dvd z koncertu. Byłam w szoku to mało powiedziane. Byłam w mega ogromnym szoku, że mają tyle fanek tak w nich zapatrzonych. Płakały, krzyczały a mi ciężko było w to wszystko uwierzyć. Tyle dziewczyn oddałoby wszystko żeby być teraz na moim miejscu a ja sobie z nimi siedzę i pije drinki jak gdyby nigdy nic. Z amoku wyrwały mnie wrzaski chłopaków, że mam do nich dołączyć. Z głośników było słychać „Loca people” a chłopacy wydurniali się i wygłupiali. Poszłam do nich i zaczęłam z nimi tańczyć i się śmiać. Nie wiem czy to zespół czy trunki tak na mnie działały ale wyluzowałam się totalnie. Tańczyliśmy, śpiewaliśmy i było fajnie. W pewnym momencie wskoczyłam loczkowi na plecy i biegaliśmy po salonie jak powaleni. Harry nagle wybiegł do ogrodu i zaczął biec w stronę basenu. 
-Harry! Nie! Proszę! Błagaaaaam! - wrzeszczałam ale było już za późno. Chłopak wziął rozbieg i wskoczyliśmy do basenu. Nie mogę powiedzieć, że nie umiem pływać ale wolę nie kusić losu i nigdy nie zapuszczałam się w rejony gdzie nie miałam gruntu.
-Harry ja się boję wody. Nawet nie wiem czy to co ja robię we wodzie można nazwać pływaniem. Uduszę Cię za to – zaczęłam się śmiać i stanęłam sprawdzając czy mam grunt. Ale to nie było wszystko. Harry zaczął zbliżać się do mnie z podejrzanym uśmieszkiem. Nie spodobało mi się to i zaczęłam się wydzierać:
-Ratunkuu! Harry chce mnie utopić, chłopaki pomóżcie mi!- po kilku sekundach pozostała czwórka siedziała już w basenie a loczek odpuścił. Powygłupialiśmy się trochę i Liam wpadł na pomysł żeby zrobić ognisko. Wszyscy poszliśmy się osuszyć i umówiliśmy się na dole za 15 minut. Ja jako jedyna miałam pokój na dole, pokoje chłopaków były na górze. Spojrzałam na zegarek, była 21.25. Pomyślałam, że posiedzę z nimi chwilę a później pójdę się położyć. Wyszłam na dwór a tam Hazza z Liamem rozpalali już ognisko. Po chwili przyszła reszta chłopaków i każdy coś niósł. Louis tachał skrzynkę piwa, Zayn miał koszyk z chlebem, różnymi sosami i ketchupem a Niall niósł mnóstwo kiełbasy. Usiedliśmy wkoło ogniska, obok mnie z jednej strony siedział Niall a z drugiej Zayn. Każdy otworzył sobie piwo. Każdy tylko nie ja.
-Paula ty Nie pijesz?- zapytał Harry. Siedział dokładnie naprzeciwko mnie. Był z nich wszystkich najbardziej trzeźwy. Oprócz mnie oczywiście. 
-Nie mieszam wódki z piwem. Nie lubię mieć kaca giganta. - pokazałam mu język a on pięknie się do mnie uśmiechnął. Było już całkowicie ciemno a jego twarz w świetle ogniska wyglądała nieziemsko. Mało się odzywałam. Patrzyłam na nich jacy są weseli i beztroscy. Od czasu do czasu spotykałam wzrok Harry'ego. Louis zaczął wymyślać słowa do jakiejś śmiesznej melodii i po chwili czwórka pozostałych zaczęła robić to samo. Tak się wydurniali, że nie zauważyli jak wstaje i idę do altanki. O to mi chodziło. Chciałam zostać sama i pomyśleć o tym wszystkim. Usiadłam na bujanej ławce obok altanki, odpaliłam papierosa i zaczęłam myśleć o tym szalonym dniu. Nigdy nie spodziewałabym się, że mój pierwszy wieczór w Londynie spędzę na imprezie z piątką chłopaków przez których nie jedna dziewczyna płakała i pewnie nie jedna chciała by się znaleźć na moim miejscu. Cieszyłam się, że ich poznałam bo byli cudowni ale życie nauczyło mnie żeby nie cieszyć się zbyt wcześnie. Pewnie nie znajdę pracy i będę musiała wracać do domu, oni o mnie zapomną i ta cała przygoda z One Direction kiedyś będzie dla mnie tylko wspomnieniem. Siedziałam tak gdy nagle zauważyłam zbliżającego się do mnie Harry'ego.
-Co jest? Czemu siedzisz tutaj sama? Już masz nas dosyć? - zapytał uśmiechając się czarująco. 
-Nie no coś Ty. Przyszłam pomyśleć o tym wszystkim. O tym co teraz ze mną będzie i jak to wszystko się ułoży. Ale fajnie, że przyszedłeś, Siadaj.- poklepałam miejsce obok siebie a chłopak posłusznie usiadł blisko mnie. 
-Na razie niczym się nie dołuj. Nie zostawimy Cię samej. Jak Ci się u nas podoba? - zapytał 
-Podoba mi się i to bardzo. Jesteście tacy śmieszni i fajni. Miło się na was patrzy jak się wydurniacie. Ciężko mi tylko zrozumieć jak takie gwiazdy jak wy mogą być tacy normalni. Gdybyś mi nie powiedział, że jesteście One Direction nigdy bym nie powiedziała, że odnosicie międzynarodowy sukces. No i nie ukrywam, że głupio mi jak sobie pomyślę o tych milionach fanek które gdyby tylko wiedziały, że tutaj jestem najchętniej wydrapały by mi oczy. - zaśmiałam się a Harry razem ze mną.
- Ale nie ma ich tutaj, a nawet jeśli by były to obroniłbym Cię przed nimi. A tak na serio to chciałbym Cię poznać bliżej. - powiedział i odwrócił się tak, żeby mnie widzieć więc i ja zrobiłam to samo. 
-A więc pytaj mój obrońco. - uśmiechnęłam się. Harry pytał o wszystko, numer buta, ulubione kwiaty, kolor, nawet o ulubioną markę samochodu. Chciał wiedzieć jaka jest Polska, jak ma na imię moja mama i siostra. Rozmawialiśmy tak bardzo długo aż w końcu zrobiło mi się tak błogo, że zasnęłam.

ROZDZIAŁ 3

Pytałam się kilka razy dokąd jedziemy ale loczek nic nie mówił więc i ja się zamknęłam. Nagle zatrzymaliśmy się przed jakimś wielkim, pięknym domem. Spojrzałam pytająco na Harry'ego. 
-Jesteśmy na miejscu. Tutaj mieszkam a od dzisiaj będziesz mieszkać tutaj również Ty. Nie pozwolę, żeby taka ładna dziewczyna uciekła z tego kraju i zrezygnowała ze swoich marzeń. - powiedział a ja nie wiedziałam co mam zrobić. 
- Harry ale ja nie mogę. Nie mam pracy i nie będzie mnie stać, żeby tutaj mieszkać a poza tym mówiłeś, że nie mieszkasz sam. Nie mogę się komuś tak zwalać na głowę.- mówiłam to a w międzyczasie Harry zdążył wysiąść już ze samochodu i wyjmował moją torbę z bagażnika. Wysiadłam ze samochodu i chciałam podejść do chłopaka ale ten już podążał w stronę domu. 
-Chodź i nie marudź laska. - krzyknął śmiejąc się jednocześnie.
-I co ja mam teraz zrobić? Głośno westchnęłam i poszłam za nim. Dom w środku był śliczny. Miał wielką kuchnię połączoną z jadalnią w której stał ogromny stół z krzesłami. W salonie stały trzy białe, skórzane kanapy, na ścianie wisiał wielki telewizor i wszędzie było pełno zdjęć chłopaków. Z salonu wychodziło się do ogrodu w którym był basen a na końcu działki stała śliczna, drewniana altanka. Byłam pod niemałym wrażeniem gdy nagle usłyszałam chrząknięcie i odwróciłam się a przede mną stało pięciu cudownie przystojnych facetów ale moją uwagę i tak ciągle przykuwał mój 'wybawca'. 
-Paula poznaj, to są moi przyjaciele a zarazem kumple z zespołu. Zayn, Louis, Liam i Niall. A to jest Paula i będzie z nami mieszkała. Tylko łapy przy sobie bo będę jej pilnował. - powiedział Harry a chłopacy się zaśmiali. Podeszłam do każdego i się przywitałam. 
-A więc miło nam Ciebie poznać. Zobaczysz z nami nie będziesz się nudzić. - zaśmiał się blondyn, o ile dobrze zapamiętałam to Niall. 
-A więc imprezka zapoznawcza. Alkohol i jedzenie na stół chłopaki. Trzeba przywitać naszego nowego ślicznego współlokatora. - krzyknął mulat z uśmiechem na twarzy a Harry walnął go w ramię.
-To wy się wszystkim zajmijcie a ja pokaże Pauli resztę domu i jej pokój. - powiedział Harry po czym wziął moją torbę i ruszył a ja poszłam za nim. Wszedł do przytulnego pokoju w którym stało wielkie łóżko, ściany były błękitne a meble ciemnobrązowe. 
-Oto Twój pokój. Masz własną łazienkę tak jak większość pokoi w tym domu. Wiesz, trochę nas jest i czasami nie ma czasu na czekanie. Możesz zmieniać w tym pokoju co tylko chcesz. Ja pójdę do chłopaków trochę im pomóc a Ty się rozgość. - uśmiechnął się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech. Harry wyszedł a ja usiadłam na łóżku. Trochę to było dziwne. Miałam mieszkać w obcym kraju z piątką obcych chłopaków. Postanowiłam, że od jutra zacznę szukać pracy a jeśli przez dwa tygodnie nic nie znajdę to wrócę do domu. Otworzyłam walizkę, wyjęłam z niej szare spodnie dresowe i czerwoną bokserkę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju bo zapomniałam bielizny. Stanęłam jak wryta bo w drzwiach stał loczek. Zmierzył mnie z góry do dołu a ja stałam i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. 
- Przepraszam, chciałem powiedzieć Ci tylko, że czekamy na Ciebie i wszystko jest już gotowe ale Ty nie otwierałaś, więc wszedłem do pokoju bo myślałem, że może śpisz i chciałem sprawdzić, ale Ciebie nie było i.... Przepraszam. - chłopak zalał się słowotokiem i widać było, że jest mu głupio. Nie mogłam wytrzymać i roześmiałam się a Harry widząc to też uśmiechnął się cały czas na mnie patrząc. Czekałam aż wyjdzie ale on stał i wciąż na mnie patrzył. 
-Ykhm. - chrząknęłam. - Chciałabym się ubrać. - uśmiechnęłam się dając mu do zrozumienia, że ma wyjść. 
-ok. Już sobie idę. Przyjdź do nas szybko. - powiedział Harry i poszedł do salonu. 
-Cholera. Co się ze mną dzieje? Przecież znam tego chłopaka kilka godzin, prawie nic o nim nie wiem, kocha się w nim pewnie połowa dziewczyn z Anglii a ja zaczynam tracić dla niego głowę. -Paulina, opamiętaj się! Nie znasz go przecież w ogóle, wiesz tylko, że ma zespół, nawet nie wiesz czy jest wolny. Ogarnij się! - podpowiadał mi mój wewnętrzny głos. Wzięłam bieliznę, poszłam do łazienki, ubrałam się i wysuszyłam włosy, spięłam je w coś co miało być kokiem i poszłam rozpakować moje rzeczy. Gdy już się ze wszystkim uporałam poszłam do salonu gdzie chłopaki już siedzieli z piwami w rękach.

ROZDZIAŁ 2

Wsiadłam do samochodu na miejsce pasażera. Dziwnie się czułam bo przecież w Polsce mamy ruch prawostronny, czyli zupełnie odwrotny niż w Anglii. Zupełnie nie wiedziałam gdzie jedziemy ale nie przeszkadzało mi to. Miałam jakieś dziwne zaufanie do tego chłopaka. Niby patrząc na zatłoczone ulice Londynu kątem oka obserwowałam Harry'ego a raczej jego dłonie. Podobało mi się jak jego palce wystukiwały na kierownicy rytm piosenki lecącej w radiu. W pewnym momencie, zupełnie tego nie kontrolując spojrzałam na twarz loczka i chyba zatrzymałam na nim wzrok zbyt długo bo chłopak spojrzał mi prosto w oczy. Spuściłam szybko wzrok i oblałam się rumieńcem. Nie potrafiłam określić co się ze mną dzieje, nigdy się tak nie zachowywałam. Rzadko się zakochiwałam, starałam się nie ulegać fascynacjom. Ale Harry dziwnie na mnie działał. Zatrzymał samochód więc myśląc, że jesteśmy na miejscu chciałam już wychodzić z auta gdy nagle Harry złapał mnie za rękę.
- Zaczekaj, mam pewną propozycję. Wyskoczę szybko, kupię dwie kawy na wynos i porozmawiamy w samochodzie. Tak będzie bezpieczniej i spokojniej co Ty na to? - zapytał mnie. 
- No ok. Jak chcesz, mi to jest bez różnicy. - odpowiedziałam zastanawiając się co miał na myśli mówiąc bezpieczniej i spokojniej. Siedziałam tak dłuższą chwilę gdy nagle z małej kawiarenki wybiegł Harry a za nim biegły trzy dziewczyny wydzierając się żeby na nie zaczekał. Otworzyłam mu drzwi, wzięłam kawy a on wskoczył na miejsce kierowcy i z piskiem opon odjechaliśmy w kierunku skąd przyjechaliśmy. Nie mogłam powstrzymać śmiechu widząc jak chłopak próbuje złapać oddech. Nagle Harry skręcił w niezbyt zaludnioną uliczkę i zatrzymał się gasząc samochód. Podałam mu jego kawę a on wziął łyka i spojrzał mi w oczy. 
 - Przepraszam Cię za to co się wydarzyło. Może opowiesz mi trochę o sobie co? Wiem tylko, że masz na imię Paula i palisz papierosy. - wypowiadając ostatnie dwa słowa skrzywił się. 
- Nie wiem, czy masz tyle czasu i ochoty, żeby słuchać o moim popapranym życiu. - powiedziałam popijając kawę. 
- Wydaje mi się, że mam. - uśmiechnął się zachęcająco. 
- No więc moje imię już znasz. Pochodzę z małego miasteczka w Polsce, mam 20 lat, jedną siostrę, mój tata nie żyje więc mieszkałam z mamą ale znudziło mnie życie w takiej dziurze bez perspektyw więc postanowiłam przylecieć do Londynu. Od zawsze moim największym hobby było fotografowanie więc znalazłam na internecie ofertę pracy tutaj w Londynie, mieście które zawsze mnie fascynowało i postanowiłam przylecieć. Miałam pracować w małym zakładzie fotograficznym, na początek dobre i to. Mieszkanie miał mi zapewnić pracodawca. Nie miałam nic do stracenia, wpłaciłam kaucje na mieszkanie, spakowałam część swoich ubrań no i jestem. Okazało się, że firma w której miałam pracować splajtowała miesiąc temu i tym samym nie mam ani pracy ani mieszkania. Kasy też nie mam zbyt wiele więc nie pozostaje mi nic innego jak powrót do mojej polskiej dziury. To tyle w skrócie o mnie. Teraz Ty powiedz mi coś o sobie. - powiedziałam. Przez cały czas jak mówiłam Harry pilnie mnie obserwował co mnie peszyło ale starałam się nie zwracać na to uwagi.
- A więc nazywam się Harry Styles, mam 18 lat, mieszkam w Londynie z czwórką przyjaciół. Może słyszałaś kiedyś o One Direction? - zapytał
- Słyszałam. To już teraz wiem skąd Cię znam i skąd takie zachowanie u tych dziewczyn pod kawiarnią. Widziałam Was kilka razy w telewizji i nawet jedną Waszą piosenkę umiem zanucić. - uśmiechnęłam się. Pamiętam teraz dobrze tą twarz. Już wtedy mi się spodobał ale nigdy nie byłam jakąś wielką fanką tego zespołu.
- No właśnie. Więc te One Direction to my. A tak poza tym to mam siostrę a moi rodzice są rozwiedzeni. Gdy jeszcze nie byłem sławny mieszkałem w Holmes Chapel, to takie małe miasteczko. Moją pasją od zawsze była muzyka, zanim poszedłem na casting do Xfactor i powstał band miałem zespół. To w sumie tyle z tych ważniejszych wiadomości o mnie. Co masz zamiar teraz zrobić? Gdzie się zatrzymasz? - zapytał sprowadzając mnie tym pytaniem na ziemię. 
- Przenocuję dziś w jakimś hotelu a jutro wrócę do Polski i to by było na tyle. 
- I zamierzasz tak po prostu zrezygnować ze swoich marzeń? Chcesz się poddać? - Harry drążył temat.
-A według Ciebie co mam zrobić? Nie znajdę w godzinę pracy i mieszkania. - odpowiedziałam
Może i nie znajdziesz ale mam pewien pomysł. - powiedział po czym odpalił silnik i ruszyliśmy przed siebie.



piątek, 30 listopada 2012

ROZDZIAŁ 1

Zawsze miałam dużo marzeń, lecz nigdy nie udało mi się ich spełnić. Wkurzało mnie to, że moje życie jest takie nudne więc postanowiłam wyjechać. Teraz siedzę tutaj w Londynie, na walizce wypchanej moimi ubraniami, palę papierosa i nie wiem co mam ze sobą dalej zrobić. Ale może od początku. Mam na imię Paula, jestem zwyczajną dwudziestolatką o brązowych włosach oraz oczach i przyjechałam tutaj do pracy. Przynajmniej tak mi się wydawało. Miałam pracować w małym zakładzie fotograficznym ponieważ moim hobby od zawsze jest fotografowanie i zawsze chciałam mieć pracę z tym związaną. Zbierałam na ten wyjazd bardzo długo. Przyjeżdżając tutaj miałam nadzieję na lepsze życie. Z lotniska od razu skierowałam się pod adres mojej rzekomej pracy, a tam powiedziano mi, że firma która miała tutaj zakład zakończyła swoją działalność miesiąc temu. A ja krótko mówiąc zostałam w czarnej dupie. Nie miałam mieszkania ( pracodawca miał zapewnić mi lokum ), pracy i nikogo komu mogłabym się wyżalić. Byłam w tym kraju po raz pierwszy i naprawdę nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Siedziałam i po prostu patrzyłam się przed siebie. Było lato i można powiedzieć, że nawet ciepło. Londyn był pięknym miastem. Ten ruch, ci ludzie... byłam szczęśliwa wiedząc, że będę mieszkać w mieście które od zawsze chciałam zobaczyć. Szczęśliwa do czasu. Teraz nie wiedziałam nawet gdzie będę spać. Odpaliłam kolejnego papierosa. Nie byłam nałogowcem ale w chwilach zdenerwowania albo bezradności paliłam jak powalona. Zaciągałam się gdy podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Cześć, mogę Ci jakoś pomóc? - zapytał.
- Kopnij mnie w tyłek i powiedz, że to wszystko to tylko zły sen. - powiedziałam głosem bez emocji. Już dawno nie byłam w takim dołku. 
- Uuuu. Widzę, że ktoś tu nie ma humoru. Tak w ogóle to Harry jestem.
- Paulina, ale wszyscy mówią do mnie Paula. - powiedziałam i podałam mu rękę na
powitanie. Skądś go znałam, ale nie potrafiłam powiedzieć skąd.
- Może pójdziemy na kawę co? Ja już dawno mam na nią ochotę a i Tobie się przyda. - zaproponował z uśmiechem a ja się zgodziłam. Wstałam a Harry wziął moją torbę i wpakował ją do czarnego wielkiego samochodu. Szłam za nim przyglądając mu się. Był wysoki, wyższy ode mnie, dobrze zbudowany, miał burzę loków na głowie i niesamowite dłonie. Tak, męskie dłonie to był mój fetysz i pierwsze na co zwróciłam uwagę były właśnie jego ręce. Z tego co zdążyłam zauważyć miał też kilka tatuaży co tylko poprawiało jego pozycję w moim mniemaniu.
- Hallo! Ziemia do Pauli. Wsiadasz? - zaśmiał się Harry a mi zrobiło się głupio jak nigdy.
- Jasne. - uśmiechnęłam się choć wcale mi się to nie podobało.